Przeprowadzka ze Stolicy na wieś była jedną z najbardziej trafnych decyzji w moim życiu. To, co czuje się, wychodząc nad ranem z domu, jest nie do opisania. Moje zmysły uaktywniają się i chłoną wszystko, co dzieje się dookoła. A dzieje się i to wiele! Poranna rosa, śpiew ptaków, zapach skoszonej trawy i uspokajająca zieleń. Wstaję rano, wychodzę z domu, dodam, że w piżamie, idę na ogródek po świeże i zdrowe warzywa. Zdrowe, bo prócz ich oczywistych właściwości, są bez pestycydów :)



Ogródek to królestwo mojej mamy.  Sadzi tam swoje ulubione warzywa, owoce i ziółka, które pięknie jej rosną. Chyba nie każdy ma taką rękę do roślin. Wiem to z doświadczenia :) Chociaż mogę się pochwalić, że ostatnio posiałam zioła i wszystkie mi wyrosły. A jeśli już zaczęłam ten temat, to zobaczcie sami.

Szałwia - najcenniejsze są jej liście zawierające związki chemiczne takie jak cyneol, pimen, tujon i kamfora oraz garbniki, pikrosalwinę, trójterpeny, witaminę B1 i kwas nikotynowy.  Napar z liści szałwii działa  przeciwzapalnie i antyseptycznie, pobudza wydzielanie soku żołądkowego, co poprawia trawienie, usprawnia perystaltykę jelit, łagodzi bóle brzucha i wzdęcia, a także obniża poziom cukru we krwi i ma zastosowanie w leczeniu początków cukrzycy. Wspomaga też pracę wątroby i hamuje nadmierne pocenie się, ale może zwiększać menstruację. Szałwię stosujemy również do dezynfekcji jamy ustnej i w stanach zapalnych dziąseł. Napar należy przygotować z 1-2g szałwii i zalać szklanką wrzącej wody. Parzyć pod przykryciem 15 minut. Pić 1-3 szklanki dziennie. Ale uwaga! Jednorazowa dawka nie może być większa niż 15g liści szałwii i nie należy pić naparów dłużej niż 4 tygodnie, ponieważ mogą wystąpić skutki uboczne typu:  zawroty głowy, wymioty, kołatanie serca czy uderzenia gorąca. Napary do płukania jamy ustnej, ze względu, że nie są spożywane, mogą zawierać 2-3g szałwii na pół szklanki wody czyli trochę więcej :) Kobiety w ciąży i karmiące nie powinny pić naparów z szałwii.



Bazylia zwana również zielem miłości :) ; podobno wyrosła przy grobie Chrystusa i odstraszała złe duchy oraz namawiała do zmiany stanu cywilnego. Uznawana jest za święte zioło wśród Hindusów. Nie bez powodu, ponieważ jej znaczenie jest ogromne. Przede wszystkim wspomaga trawienie i usuwa wzdęcia. Niweluje stres (wystarczy żuć jej liście na poprawę humoru :) ), zmniejsza obrzęki w chorobach stawów, pomaga w leczeniu migreny (kompresy z bazylii), poprawia widzenie (dzięki zawartości witaminy A, która przeciwdziała kurzej ślepocie czyli złym widzeniu w nocy) oraz jest świetnym środkiem na kaszel i choroby dróg oddechowych. A przemywanie ciała naparem z bazylii działa kojąco na skórę i pomaga w zwalczaniu trądziku. Dodatkowo to magiczne zioło wyostrza zmysły, poprawia koncentrację i  polepsza zapamiętywanie. Ponadto zmniejsza poziom cholesterolu, dlatego jest świetnym lekiem dla osób z chorobami serca, a także neutralizuje ukąszenia owadów. A przede wszystkim chyba najbardziej znana jest jako aromatyczna przyprawa. Dla mnie kuchnia bez niej nie istnieje! Na zdjęciu jest jeszcze mała, ale już niedługo będę dodawała ją do każdej potrawy. To moja ulubiona przyprawa.



Mięta pieprzowa. Niewątpliwie, jej kojące właściwości dla zaburzeń pracy przewodu pokarmowego są niezastąpione. Mięta zwiera mentol i olejek miętowy, które łagodzą skurcze, zapobiegają wzdęciom, zwiększają wydzielanie soków trawiennych i żółci oraz rozpuszczają kamienie żółciowe Często jest wykorzystywana do łagodzenia objawów zespołu jelita drażliwego. A czy wiedzieliście, że przeciwdziała chorobie lokomocyjnej? Wystarczy przed jazdą samochodem wypić herbatkę z mięty (najlepiej świeżej) lub żuć jej liście, co znieczuli błonę śluzową żołądka i zapobiegnie nudnościom. Po co stosować leki? Wszystko, co dobre, daje nam natura :)



Teraz trochę o warzywach. To królestwo i pasja mojej mamy. Ostatnio zasadziła pomidorki. Kolebką tych warzyw jest Ameryka Południowa. Do Europy dotarły w 1492r. A w Polce pojawiły się dzięki królowej Bonie. Początkowo uznawane były za trujące i hodowano je jako rośliny ozdobne. Teraz wiadomo, jak duże znaczenie mają dla naszego zdrowia. Zawierają sporo witaminy C, która jest znanym antyoksydantem – czyli wyłapuje wolne rodniki i zapobiega starzeniu się organizmu. Poza tym witamina C dotlenia nasz organizm, zapobiega infekcjom, wzmacnia naczynia krwionośne. Jeden duży pomidor (180g) pokrywa w 60% zapotrzebowanie na tę witaminę oraz w 25% na witaminę E (E jak eliksir młodości :) ). Pomidory posiadają także witaminy z grupy B oraz K i PP. Przyspieszają metabolizm. Są świetnym źródłem potasu, wapnia i magnezu, przez co pozytywnie wpływają na układ krwionośny, kostny i nerwowy. Działają moczopędnie i są wskazane dla osób z infekcjami dróg moczowych. Z uwagi na swoje walory odżywcze i małą ilość kalorii, powinny być składnikiem każdej diety. Są po prostu świetne! Niektórzy uważają, że dieta bogata w pomidory ogranicza ryzyko zachorowań na raka szyjki macicy.

Na zdjęciu są jeszcze są zielone, ale już niebawem… Sezon tuż, tuż. Najlepsze pomidory są te z własnego krzaka.:) W tym roku przymierzam się do zrobienia domowego ketchupu i przecieru. A jeśli o tym mowa, to okazuje się, że wszelkie przetwory pomidorowe są bogate w likopen. Jest to naturalny barwnik występujący w surowych pomidorach. Jednak w przetworach jest go o wiele więcej. Likopen nadaje pomidorom czerwony kolor. Badania dowodzą, że ogranicza ryzyko zachorowania na raka prostaty i zapobiega zawałom serca oraz rozwojowi miażdżycy.



Ogóreczki (niektóre można już jeść). Ale uwaga! Dla niektórych osób surowe ogórki mogą być ciężkostrawne. Jeśli chodzi o właściwości tego warzywa, to działa moczopędnie przez co świetnie oczyszcza organizm usuwając z niego toksyny. Jest wskazany dla osób cierpiących na reumatyzm. Nie należy łączyć go z warzywami zawierającymi dużo witaminy C, ponieważ ogórek zawiera enzym askorbinazę, który ją niszczy. Dobrze gasi pragnienie.  Co innego ogórki kiszone. Powstają na drodze naturalnej fermentacji i są źródłem kwasu mlekowego. Dzięki temu wzbogacają naszą florę bakteryjną jelit, a wynikiem tego jest lepsze trawienie, wchłanianie i większa perystaltyka. Kiszone ogórki dostarczają nam sporo witamin z grupy B. Są dość dobrym źródłem witaminy A, C, E, K, a także magnezu, wapnia, fosforu i potasu. Zawierają też błonnik dający uczucie sytości. Najlepiej byłoby, gdybyśmy mieli możliwość zakupu prawdziwie kiszonych ogórków, czyli takich, w których proces fermentacji przebiega naturalnie. Produkty kiszone dostępne w supermarketach zawierają konserwanty, a proces fermentacji został zainicjowany poprzez dodatek szczepu bakterii mlekowych. ogorRzodkiewka ma goryczkowaty smak, który zawdzięcza obecności olejku gorczycowego. Obecna w nim siarka znana jest dobrze ze swych właściwości antybakteryjnych i przeciwzapalnych. Rzodkiewka jest odmianą rzodkwi, która pochodzi z Azji. Uprawiano ją już 2 tysiące lat temu. W Egipcie  uznawana była za roślinę leczniczą poprawiającą jasność myślenia. Jest niskokaloryczna i zawiera witaminy z grupy B, kwas pantotenowy (wit. B5) oraz C. Jest również bogatym źródłem wapnia, fosforu, potasu, żelaza i magnezu; zawiera także miedź i mangan. A takie zestawienie jest szczególnie polecane osobom z anemią. Najlepiej smakuje mi w połączeniu ze szczypiorkiem, jogurtem i przyprawami. Może być dodatkiem do twarogu. A dla tych, co lubią nieco więcej pikanterii, może być  przegryzką w każdej chwili – tak zamiast ostrych chipsów :) . A posmak, który po niej pozostaje…hmmm, uwielbiam.



Marchew



Krzepka kalarepka. Chyba jest trochę zapomnianym warzywem! Koniecznie powinna gościć na naszych talerzach. Przede wszystkim, jako kuzynka kapusty, posiada silne właściwości antyrakowe. Zawarte w niej indole, hamują rozwój nowotworu. Ponadto zawiera dużo przeciwutleniaczy, które, jak już pisałam hamują procesy starzenia, redukują zmarszczki i poprawiają skórę. Do głównych należą: witamina C, beta-karoten, luteina. Kalarepa jest także źródłem składników mineralnych: wapnia, fosforu, potasu, magnezu, żelaza; witamin: B1, B2, B6, PP, E, K oraz kwasów pantotenowego, nikotynowego, szczawiowego i foliowego, a także błonnika. Kalarepa jest dobra na zaparcia i oczyszczanie organizmu.



Sałata. W moim ogródku rośnie ta tradycyjna zwana masłową. Jednak jej odmian jest bardzo dużo: rzymska, lodowa, dębowa. Kuszą smakiem, kształtem i barwą. Sałata jest niskokaloryczna i w 90% zawiera wodę. Więc można się nią opychać do woli. Poza tym zawiera wiele cennych witamin: A, E, D, C, B9 oraz kwasu foliowego, a także żelaza, magnezu, wapnia i potasu. Jest bogatym źródłem antyoksydantów, karotenoidów, flawonoidów. Warto jeść ją codziennie, gdyż reguluje pracę jelit, przez co ułatwia wypróżnianie i zapobiega nowotworowi okrężnicy.


A z czym najlepiej smakuje sałata? Jak dla mnie to ze szczypiorkiem i jogurtem :) Nadaje jej charakteru. A swój smak zawdzięcza on związkom siarki, które posiadają niezwykle prozdrowotne właściwości dla organizmu.  Szczypiorek zawiera witaminę C, B1, B2, karoten, kwas foliowy, a także sód, wapń, magnez, potas, fosfor czy chlor. Mało kto wie, że jego fioletowo kwitnące latem kwiaty, są również jadalne i świetnie komponują się jako dodatek do sałatki. Smacznego :)



A oto:

młode buraczki… i mały ogrodnik, który je podlewa :) maly ogrodnik Jak mawia moja babcia: “zupa z botwinki jest pierwszorzędna”. Ostatnie badania brytyjskich naukowców z Exeter potwierdzają wpływ buraków na zwiększoną wydolność organizmu. Być może już wkrótce będą światową rewolucją w świecie sportu. Poddane badaniom osoby, które spożywały sok z buraków, uzyskały lepsze wyniki, niż te, którym podano placebo. Prócz poprawy wydolności, buraki są źródłem cennych witamin A, C, E, B1, B2, kwasu foliowego oraz składników mineralnych takich jak wapń, żelazo, fosfor, magnez. Zawierają również barwnik – betaninę, która działa bakteriostatycznie, zwiększając odporność organizmu. Nieocenione są właściwości przeciwnowotworowe buraków. Są świetne również na anemię, ponieważ obecne w nich witaminy z grupy B aktywują procesy krwiotwórcze. Obniżają także wysokie ciśnienie. Składniki buraków rozszerzają naczynia krwionośne, usprawniając przepływ krwi. Zawarte w nich pektyny obniżają poziom cholesterolu, a błonnik likwiduje zaparcia. Prócz korzenia, można jeszcze zajadać się pyszną botwiną czyli liśćmi buraka. Są niskokaloryczne, nawet po ugotowaniu. Można z nich przyrządzić pyszny barszcz ukraiński lub surówkę (na surowo oczywiście). A więc nie zapominajmy o niej. Najlepsza jest ta młoda.

Zadanie na jutro: sałatka z surowych liści buraka :) buraczki

Jednym z głównych błędów żywieniowych, jakie popełniamy, to brak warzyw w codziennej diecie. Każdy posiłek powinien zawierać ich porcję. W ciągu dnia powinniśmy spożywać  do 1 kg. Badania potwierdzają pozytywne ich działanie na nasz organizm. To w warzywach tkwi sposób na długowieczność. Współcześni ludzie chyba zapomnieli o ich cudotwórczym działaniu, podczas gdy w czasach starożytnych wszyscy o tym wiedzieli. To zabawne? A dlaczego tak jest? Bo konkurencja natury, którą jest cywilizacja, podsunęła nam inne rozwiązanie – leki i suplementy. A, że w naturze człowieka jest bycie nieco leniwym, częściej wybieramy tę opcję. Przecież o wiele łatwiej jest pójść do apteki i je kupić.

Zachęcam do uprawy własnych warzyw, bo takie są zdrowsze i lepiej smakują :) A jeśli nie macie takiej możliwości, warto wybrać się na okoliczny bazar i szukać ludzi, którzy sprzedają własne uprawy.