Przeglądając półki z aktualną prasą, natknęłam się na interesujący artykuł w czerwcowym Focusie.

“Chcesz poczuć się lepiej? Zjedz miskę makaronu. Męczy cię nadpobudliwość i brak koncentracji? Sięgnij po tłuste ryby. Naukowcy wiedzą już, jak sterować naszym mózgiem za pomocą diety.” 

Od tych słów autor rozpoczyna niezmiernie interesujący temat, jakim jest wpływ żywności na funkcjonowanie naszego mózgu, a tym samym na cechy naszego charakteru.  W zasadzie, to nie ma w tym nic dziwnego. Bo skoro żywność typu fast food negatywnie wpływa na nasze zdrowie, to dlaczego nie miałaby warunkować pewnych cech charakteru oraz samopoczucia? Potwierdzają to badania naukowe przeprowadzone na więźniach w wielu krajach. Okazuje się, że u przestępców często występują niedobory witamin, mikroelementów oraz NNKT – niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, w tym głównie omega-3. Związki te warunkują prawidłowe działanie neuronów w mózgu. Kwasy omega – 3 występują głównie w tłustych rybach, tranie czy olejach roślinnych, czyli w produktach, które nie królują na stołach ludzi wykluczonych społecznie. Skutki niedoborów takich składników w diecie to: większa impulsywność i skłonność do agresji. Niezbitym dowodem na to jest jeszcze jedno badanie, którym poddano więźniów. Do ich jadłospisu wprowadzono suplementację witaminami i kwasami omega-3. Wynikiem tego był spadek aktów przemocy (nawet o 37% w brytyjskim więzieniu Aylesbury).

Często nie wiemy, dlaczego właśnie dziś nie mamy humoru, zwalając winę na “lewą nogę”, którą wstaliśmy z łóżka. Czy nie warto wiedzieć, co zjeść, aby poprawić sobie nastrój?

I tak:

  • Makaron jest bogaty w węglowodany złożone, które sprawiają, że nasz mózg zaczyna produkować więcej serotoniny – neuroprzekaźnika zwanego również hormonem szczęścia. Dodam od siebie, że warto, aby makaron był z mąki razowej.
  • Tłuste ryby, w tym głównie makrela, tuńczyk, łosoś są źródłem kwasów omega-3, które pozytywnie wpływają na rozwój i funkcjonowanie naszego mózgu. Ich niedobór może powodować nie tylko agresję, ale też depresję u ludzi dorosłych czy nadpobudliwość i brak koncentracji u dzieci.
  • Czekolada łagodzi i relaksuje. Znajdujący się w niej anandamid ma działanie zbliżone do marihuany a fenetylamina do amfetaminy. Związki te w bardzo łagodny sposób mogą wprowadzić nas w dobry nastrój i uczucie błogostanu. Cukier i tłuszcz działają także jak narkotyk. Po ich zjedzeniu wzrasta produkcja dopaminy w mózgu, która wpływa na odczuwanie przyjemności i pożądania. A dlaczego tak się dzieje? Nie bez powodu! Wszystko to sprawa ewolucji. Otóż, żywność tłusta i słodka była kiedyś trudno dostępnym i wysokoenergetycznym kąskiem. W związku z tym zdobycie i zjedzenie chociaż kawałka czegoś tłustego lub słodkiego związane było z uczuciem wielkiej przyjemności. W rezultacie w organizmie zachodziły reakcje chemiczne, które pozostały do dnia dzisiejszego.
  • Podobnie jest z nasionami bobu zawierającymi lewodopę, z której powstaje ww. dopamina związana z przyjemnymi doznaniami.
  • Gałka muszkatałowa zawiera mirystycynę – związek podobny chemicznie do narkotyków (meskaliny czy amfetaminy). U niektórych osób może ona wywoływać halucynacje czy euforię. Jednak, aby uzyskać taki efekt, trzeba zjeść tej przyprawy na prawdę dużo (30g, co odpowiada 8 gałkom). Nie radzę próbować, bo szybciej może to zakończyć się dolegliwościami ze strony układu pokarmowego, a w końcowym efekcie – biegunką.
  • Niemowlę ssące pierś matki również się “narkotyzuje”. Mleko matki zawiera kazeinę, z której, pod wpływem rozkładu w żołądku dziecka, powstaje beta-kazomorfina działająca podobnie jak morfina. Przenika ona z krwi do mózgu dziecka wywołując uczucie euforii  Jest to również kolejny mechanizm wypracowany przez ewolucję, który uczy dziecko, że mleko matki jest dla niego dobre i stwarza szanse młodego organizmu na przeżycie.

Nastrój mogą także poprawić: marchewka, koperek, pietruszka, koper włoski, szafran, cynamon czy anyżek.

Warto spożywać większe ilości warzyw i owoców, ryb i tłuszczów roślinnych, a w zamian ograniczyć mięso, głównie to, które pochodzi z przemysłowych hodowli. Ludzie odżywiający się w ten sposób są szczęśliwsi!

Czy to nie jest wystarczający argument by pożegnać się ze złymi nawykami? Przemyślcie to